Minimalizm to moje drugie imię. Od dobrej dekady stwierdzam, że jest to mój nurt i najlepiej się czuję właśnie w takim środowisku. Nigdy nie lubiłam otaczać się tzw. durnostojkami, bałagan mnie drażni, tak samo za dużo kolorów i form w przestrzeni. Moje mieszkanie jest raczej stonowane, całe pomalowane na biało, bez zbędnych przedmiotów. Cały czas jednak uważam, że mogłoby być jeszcze bardziej minimalistycznie i mam za dużo rzeczy, które leża na wierzchu.
Z ubiorem też eksperyntowałam do woli a i tak najlepiej czuję się w maksymalnie dwóch kolorach, z małą ilością biżuterii i dodatków. W tym duchu (i nie tylko) postanowiłam zmienić parę rzeczy w swoim najbliższym otoczeniu i trzymać się ich przez najbliższy czas. Nigdy nie robię noworocznych postanowień dlatego post ma taki zawadiacki tytuł;) Ok, jedziemy:
1. Przegląd szafy - mojej jak i mojego męża - oddaliśmy prawie trzy torby z IKEI ubrań, których już nie nosimy, albo już się zniszczyły. Wow, ale przeciąg na półkach!
2. Projekt DENKO - zużywam nagromadzone kosmetyki, stare wyrzuciłam, tych których nie używam sprzedałam albo oddałam. Nie kupuję niczego nowego dopóki nie zużyję tego co mam.
3. Przegląd spiżarni, szafek w kuchni - wyrzuciłam przeterminowane produkty, słodycze, które dostaliśmy w prezencie - oddałam. Kupuję tylko to co na prawdę mamy zamiar zjeść i nie jest przetworzone do granic możliwości, więc słodycze i chipsy odchodzą w niepamięc. To samo z piciem - zero soków z kartonu, coli, napojów energetyzującyh - tylko woda, ja lubię lekko gazowaną. (Oczywiście mamy cheat meal'e, zjemy czasem chipsa, ale te pozycje nie znajdują się na mojej cotygodniowej liście zakupów. Uważam, że jak się nie ma w domu to się nie zje.)
4. Projekt HERBATA denko - nie piję kawy, ale herbaty conajmniej 3 kubki dziennie. Mam ogromny zapas herbat i ziół. Nie kupię żadnej nowej herbaty dopóki nie wypiję tego co mam!
5. Biurko - moje miejsce pracy jest przez większość czasu dość schludne, bez zbędnych gadżetów, śmieci czy przeszkadzajek, pomaga mi się skupić. Polecam!
6. Przemyślane zakupy - po przejrzeniu ubrań, które sprzedałam lub oddałam, doszłam do jakże niebywale błyskotliwego wniosku, że kupowałam ubrania bez większego zastananowienia. Oddałam z pięć spódnic, takie o kroju do kolana, wszystkie poszły w obce ręce. Po prostu nie lubię się w krótkich spódnicach. To samo tyczy się krzykliwych kolorów, w szafie zostały same szarości, granaty, czernie i biele. Torba do oddania była cała amarantowo, zielono, żółta.
Teraz staram się trzy razy pomyśleć zanim kupię, zadaję sobie pytania typu: do czego to założę, czy lubię chodzić w takim kroju, czy dobrze w nim wyglądam itd.
7. Więcej ćwiczeń fizycznych - jestem już w stanie przebiec 5 kilometrów, ale muszę to robić o wiele częściej (if you know what I mean;)
Jak macie swoje propozycje na postanowienia przednoworoczne lub jak minimalizujecie swoje życie, chetnie poczytam :)

super! ja też wyznaję tę zasadę, choć nie wszystkich reguł udaje mi się trzymać... minimalizm pozwala utrzymać umysł w czystości i porządku - czyli moim zdaniem - harmonii.
OdpowiedzUsuńCiesze się, że podzielasz ze mna moja mysl :*
OdpowiedzUsuńPomysł (by takie postanowienie zrobić teraz, a nie na "nowy rok") jest świetny :)
OdpowiedzUsuńDzieki kochana, tez tak uwazam :)
OdpowiedzUsuńTeż jestem wyznawcą minimalizmu, na każdym polu :). Pozdrawiam (i zapraszam 'do siebie')
OdpowiedzUsuńjak dobrze, ze nas jest wiecej :)
OdpowiedzUsuńPS: jak wejsc na Twojego bloga?
Super, moj projekt "denko" trwa juz jakis czas i caly czas mam wrazenie ze jeszcze chwile potrwa :-)
OdpowiedzUsuńmoj tez na pewno nie potrwa dwa tygodnie, a kilka miesiecy :)
OdpowiedzUsuń